Zajefajna muzyka na stres – leczcie się! Dzisiaj deszczowy wieczór dzień po Dniu Niepodległości

Nerwy, zdj. Pixabay

Muzyka jest zajefajna na wszystko, nawet na agresję. Zazwyczaj jednak przypisuje się jej zasługi w postaci uspokojenia nerwów i w ogóle zjednania np. skłóconych ludzi. Nie przeczy chyba nikt tej prawdzie.

Muzyka to też lekarstwo, gdy dzięki niej nabieramy spokoju, określonych emocji, odprężamy się, to skład chemiczny naszego organizmu ulega zmianom. W połączeniu z niektórymi przyjmowanymi lekami lub preparatami stosowanymi w ;leczeniu danego schorzenia, powstaje kolejny związek chemiczny. To właśnie on jest powodem do tego, że organizm nagle wydala niepotrzebne związki, zaczyna wytwarzać przeciwciała na rożne reakcje. To jest leczenie muzyka+leki lub preparaty.

Oto jeden z utworów muzycznych, który rzekomo stworzyli neurolodzy. Tak bynajmniej przeczytałem na jednym z portali internetowych. Ale nie ważne – faktycznie klimat jaki można osiągnąć słuchając tego utworu jest bardzo osobliwy i powoduje, ze organizm rzeczywiście przenosi się w inny wymiar. Osobiście odpływam przy tej muzyce i gdy założyłem słuchawki całkiem nie pamiętałem, ze istnieje inny świat. Odprężyłem się na łóżku i niemal od pierwszej nuty osiągnąłem stan lekkości. Po 30-minutowej słuchance, byłem całkiem wyzwolony od problemu dnia codziennego. Bardzo mi to pomogło, gdyż borykam się z wieloma problemami i nie umiem żyć na luzie z tego powodu.

Tuż po tej mojej terapii, córka włączyła muzykę łubudubu – i koniec mojego sennego, fantazyjnego świata…

PS ds. Faktów Wieczornych – Wczoraj był ten Marsz Niepodległości, nie wiem jak dokładnie się to odbyło, czy były zadymy, bo nie oglądałem. Ważne, ze nie ma wojny i nadal piszę ten blog. Więc wszystko jest ok. Pozdrawiam wszystkich, nawet oszołomów, którzy myśl, że są faszystami a tak naprawdę nawet nie wiedzą co to jest.

Dodaj komentarz