Wraca PRL. Picie alkoholi od 6 do 22. Zlikwidują sklepy nocne

Sklep Nocny, zdj. Pixabay

No i mamy powtórkę z rozrywki. Jak informują media w Białymstoku, prawdopodobnie już nie długo będziemy mogli zakupić alkohol po godzinie 22 i w ogóle picie trunków alkoholowych po tej godzinie ma być zabronione w godzinach nocnych.

Taką oto ustawę szykują posłowie PiS. Tłumaczą oni, że to wspomoże walkę z alkoholizmem. Wkrótce projekt ustawy ma trafić pod głosowanie do Sejmu.

Zatem można się spodziewać, że wrócą czasy tzw. „mety” czy wódki „u babci”. To było bardzo popularne w Polsce Ludowej.

Co nam da taki zakaz?

Na pewno nie zmniejszy problemu alkoholowego o i le go nie powiększy. Wiadomo, że im trudniej dostępny towar, tym bardziej pożądany i kupowany w większych ilościach jeśli jest możliwość. Alkohol to taki produkt, którego szczególnie nie powinno kupować się na zapas. Przecież jest wiadomo, że gdy w lodówce jest więcej piwa czy wódki, to zmienia się myślenie pijących i ich umiar. Nachodzi na m,myśl „a jeszcze jedna butelka nie zaszkodzi, mamy ich więcej, najwyżej następnym razem wypiję mniej” – nie sprawdza się, bo kolejnym razem kupujemy tyle samo albo więcej. Kupimy zapas w dzień do 22 a i tak będziemy chodzić pijani w sztok, może jeszcze bardziej. A tak jak teraz jest – nie zawsze w środku nocy mimo że mamy smak na kolejny kieliszek, udajemy się do sklepu. Choćby nawet z powodu bezpieczeństwa czy też lenistwa i jest szansa, że jednak zamiast wypić więcej to położymy się spać. Świadomość, ze alkohol mamy pod ręką w sklepie i tylko musimy wyjść po niego, hamuje czasem zapędy. Natomiast gdy wiemy, że jedynie na tzw. „metach” możemy kupić w nocy jakieś trunki niekoniecznie działa tak samo. Podobnie jak świadomość, że w lodówce jest jeszcze kilka butelek piwa. To wszystko jednak zależy od pijących i ich psychiki. Zamykanie sklepów na noc, nie jest rozwiązaniem. Wiąże się to też z ryzykiem bankructwa tychże marketów utrzymujących się z nocnych sprzedaży.

Czy ustawa wejdzie w życie?

Pewnie nie, raczej nie wierzymy w to, że rząd skłoni się ku takim rygorystycznym zakazom. Tym bardziej, ze alkohol przynosi większość zysków do budżetu. Owszem podobne opinie były gdy ustanawiano zakaz palenia w barach, lecz to chyba inne zjawisko niż tytoń. Ale nic nie zmienimy – my pijaki i ci, którzy piją rzadko. Jeśli rząd tak postanowi, to tak się też stanie. Pozostaną nam „mety”.

Dodaj komentarz