Autobus i czytanie newsów – wojska amerykańskie w Polsce obronią Zachód?

Logo Nato, zdj. Pixabay

Długa droga do pracy i z pracy. W sumie może nie odległości owo ale połączenie Katowice – Sosnowiec Porąbka linią autobusową 835, gwarantuje 55 minutową przejażdżkę 16 kilometrową trasą…

Prawda, że atrakcyjna wycieczka? No ale jeśli pojazd zatrzymuje się co chwile i jeździ zygzakowatym szlakiem, to nic dziwnego. Najgorzej jest gdy jedzie się około godziny 15:30. Wtedy to nie dość , że z Katowic czasem wyjeżdża się pół godziny, to jeszcze autobus jest przeładowany uczniami, którzy wracają ze szkół. Krótko mówiąc – jeśli planujesz coś na konkretną godzinę, to lepiej wracaj z Katowic pociągiem, który jest nieco później ale i tak będziesz wcześniej.

W tym czasie jazdy tym szlakiem, warto swój czas odpowiednio spożytkować. Kto ma smartfon, a zapewne niemal każdy z nas (no ludzi do 50-tki chyba tak), można sobie poczytać wiadomości, przejrzeć pocztę e-mail lub popracować w necie.

Dzisiaj czytałem kilka ciekawych newsów. Jeden z nich dotyczył wojsk amerykańskich w Polsce. Dokładniej mówiąc – kogo oni mają bronić? Jest wielu, którzy sądzą, ze te wojska, które zostały do nas sprowadzone w ramach budowania bezpieczeństwa europejskiego na tzw. wschodniej flance NATO, mają za zadanie jako główne – chronić Berlin. Wszystko to na podstawie ich rozmieszczenia w naszym kraju. Wojska NATO, w większości amerykańskie, są zlokalizowane na zachodzie kraju czyli bliżej niemiecko-polskiej granicy. Dla zwykłego laika strategii wojskowej, to dowód na to, że te jednostki nie mają zadania chronić wschodniej, polskiej granicy. Ale tak naprawdę tak podobno nie jest. Eksperci zgodnie twierdzą, że najważniejsze wojska muszą być lokalizowane tam gdzie jest najlepsza logistyka i możliwości rozwojowe, ćwiczebne i wypadowe do dalszych działań. Fakt – zachodnie jednostki wojskowe w Polsce mają te cechy i dlatego właśnie tam są wojska amerykańskie. Ponadto w razie wybuchu wojny, jeślibyśmy mieli najbardziej cenne jednostki od razu na linii frontu, mogłaby się powtórzyć sytuacji z początku drugiej wojny światowej – zostały by one od razy rozbite i zepchnięte na tyły. Tym samym, te które miały by jeszcze wartość bojową, to już praktycznie nie mogły by zbyt wiele. To tak pokrótce.

Ale polityka jest polityką, a że Zachód ze sobą działa dłużej niż z Polską, to bankowo mają też racje ci, którzy twierdzą, ze to dla obrony Berlina ulokowano arsenał NATO w Polsce. Wszak Niemcy to olbrzymie zaplecze dla jednostek Sojuszu Północnoatlantyckiego dla całej Europy, więc powinny być szczególnie chronione.

No to widać jak zwykle Polska blokuje wschód Europy przed najeźdźcami, ochrania tyłki Zachodowi, a sama jest narażona na bezpośrednie ataki. Ciekawe jest to, czy w razie czego nie potworzyłaby się sytuacja z 1939 roku i Sojusz schowałby się w razie ataku na nasz kraj.

Puki co mamy pokój, wojnę za naszą wschodnią granicą w Ukrainie, na szczęście w odległości setek kilometrów od Polski. Czyli jeszcze względnie bezpiecznie jeśli chodzi o starcia bezpośrednie między żołnierzami. Ale za blisko, jeśli chodzi o technikę. Zasięg broni konwencjonalnej wykorzystywanej w tej wojnie jest na tyle duży, że można by celować na naszą wschodnią część kraju.

Ale ok. Możemy spać spokojnie, ponieważ Pan Kaczyński i Beata Szydło z Macierewiczem na czele gwarantują, że do żadnego konfliktu zbrojnego w Polsce nie dojdzie. Jedyne zagrożenie wybuchowe jakie nas dotyczy to wybuch starej lodówki, gazu, telewizora czy toalety (to akurat bezogniowy) z powodu zapchania. Ten ostatni wybuch sprawi, ze wnet zapomnimy o wszelkich obawach i zaczniemy dbać o drożność rur w naszym domu a nie spekulować czy wojska nas chronią czy nie i w ogóle jakie to wojska.

Dodaj komentarz